Darowizny prosimy kierować na konto:
Matio Fundacja Pomocy Rodzinom
i chorym na mukowiscydozę
 
numer konta:
36 1060 0076 0000 3200 0132 9248
 
Koniecznie z dopiskiem w tytule wpłaty:
na leczenie Ani Wieczorek

1 listopada 2013

Są takie chwile w życiu, które powodują, że wszystko Ci się przewartościowuje. Dla nas taką chwilą był 1 listopada 2013 roku, kiedy to skończył się pewien etap życia naszej córeczki ...

1 listopada 2013 roku. To data, którą bardzo długo zapamiętamy wszyscy - cała nasza rodzina. Cała nasza dotychczasowa praca, aby Ania miała szczęśliwe dzieciństwo i życie pomimo ciężkiej choroby, jaką została obdarzona legła w gruzach. Wszystkie nasze starania, których do tej pory nie zdążyłem opisać m.in. wyjazdy nad morze, wizyty w szpitalu - pokazywanie świata Ani (wycieczki do Zoo, teatru itp.), która była bardzo ciekawą dziewczynką skończyło się na razie, mam nadzieję, że nie na zawsze. Nasza córeczka, która została w lipcu 2013 roku oceniona przez panią psycholog w szpitalu przy ul. Szpitalnej na 130 IQ i jak to określiła: Ania w wieku trzech lat ma rozwój psychofizyczny cztery latka przeszła poważne zapalenie mózgu. Powiem szczerze, że dopiero teraz pozbierałem się, aby coś o tym napisać. Do tej pory miałem tylko siły wgrywać zdjęcia i to nie zawsze.

Ania w nocy z dnia 1 na 2 listopada 2013 roku ok. godziny pierwszej w nocy dostała pierwszego napadu padaczkowego. Nic na to nie wskazywało. Był to piątek, koniec drugiego tygodnia pobytu w szpitalu na przeleczeniu. Co prawda od tygodnia miała dość dużą gorączkę, którą trudno było opanować, ale cały czas była wesoła i pogodna. 1 listopada w piątek byłem u niej w szpitalu i bawiłem się z nią. Co prawda mama, mówiła, że od rana była markotna, ale ze mną się normalnie bawiła. Pokazała mi obrazek zrobiony z plasteliny, na której była Ania, drzewo, tata i jeżyk (Ania była w przedszkolu w grupie jeżyków). Pokazała mi też "Zeszyt dzielnego pacjenta”, w którym miała pełno nalepek od lekarzy i pielęgniarek. Obiecałem jej, że w poniedziałek się zobaczymy w domu. Na pożegnanie powiedziała mi z płaczem: "Tatusiu będę za tobą tęsknić". Ostatni widok mojej córeczki zdrowej córeczki, który zapamiętałem to widok dzielnej dziewczynki machającej mi na pożegnanie w oknie.

W tym dniu byłem na meczu Euroligi w Zielonej Górze i ok. godziny dziewiętnastej dzwoniłem do szpitala z meczu, zapytać się jak Ania się czuje. Otrzymałem informację od mamy, że Ania śpi. Trochę mnie to zaniepokoiło, ponieważ moja córeczka nigdy nie chodziła tak wcześnie spać.

Ok godziny pierwszej w nocy Julita - mama Ani zadzwoniła do mnie z informacją, że Ania obudziła się miała otwarte oczy i dziwnie drgała, ale nie ma z nią kontaktu. Powiedziałem Julicie, aby przekazała tą informację pielęgniarkom. Po chwili Julita zadzwoniła do mnie ponownie i powiedziała mi, że mam przyjechać do szpitala, ponieważ Ania walczy o życie.

Powiem szczerze nie za bardzo do mnie trafiała ta informacja, ponieważ przed oczami miałem naszą ostatnią zabawę, niemniej jednak szybko ubrałem się i pojechałem do szpitala.

W szpitalu okazało się, że Ania ma, co 30 minut napady padaczkowe trudne do opanowania. Atmosfera gęstniała z minuty na minutę a lekarze byli, co raz bardziej nerwowi. Po kolejnym napadzie i badaniu gazometrii krwi (tzn. poziomu tlenu we krwi) lekarze podjęli decyzję o przekazanie Ani na wydział intensywnej terapii.

W tym momencie byliśmy już załamani. Nie pamiętam, która była to godzina jak Ania trafiła na oddział intensywnej terapii, ale pamiętam, że pielęgniarka ściągnęła Ani gumkę z włosów a ja ją założyłem na rękę i obiecałem jej, że założę jej ją z powrotem na włosy jak do nas wróci.

Pamiętam też moment, kiedy zostawiliśmy dziecko na wydziale intensywnej terapii a w zamian dostaliśmy kartkę z zasadami obowiązującymi na tym wydziale. Jedną czystą kartkę z informacją o tym, że wizyty są od godziny 14: 00, nie można używać telefonów komórkowych oraz odwiedzać pacjentów w przypadku przechodzenia jakiś infekcji.

Pamiętam jak zamknięto nam drzwi przed nosem praktycznie bez żadnej informacji. Rozumiem, że lekarze i pielęgniarki ratowali w tym czasie Ani życie, ale mimo wszystko było to szokujące przeżycie.

 W tym momencie byliśmy już bezsilni. Siedzieliśmy złamani na ciemnych schodach w szpitalu w środku nocy. Próbowałem się pocieszać, że Ania jest w dobrych rękach i wszystko się szybko wyprostuje.

Niestety po pierwszej nieprzespanej nocy przyszły kolejne, ponieważ Ania praktycznie przez 2 tygodnie była w śpiączce farmakologicznej. Po pierwszym tygodniu i próbie wybudzenia nie poradziła sobie z samodzielnym oddychaniem i ponownie ją uśpiono.

W tym czasie cały czas przechodziła ciężkie napady padaczkowe, pomimo, że była całkowicie wyłączona. Napady przychodziły z regularnością 30 minut. Cały czas nasza córeczka miała również wysoką temperaturę, która często oscylowała w okolicach 40 stopni a praktycznie nie schodziła poniżej 38.

Po drugim tygodniu śpiączki wykonano kolejną próbę wybudzenia Ani. Próba okazała się udana, ale Ania była nieobecna. Tłumaczono nam, że każdy człowiek, dziecko inaczej się wybudza i czasem może to trwać bardzo długo. Z córką nie było praktycznie żadnego kontaktu. Nie reagowała na żadne bodźce.

W ciągu tych dwóch tygodni Ania przeszła mnóstwo badań. Lekarze nie mogli ustalić, co jest przyczyną takiego nagłego i dramatycznego zachorowania. Wszystkie wyniki miała wzorowe i jak to określiła jedna z osób: „dziecko było zdrowe, ale chore”.

Rezonans magnetyczny wykazał minimalne zmiany w przednim płacie mózgu, ale lekarze stwierdzili, że są to stare zmiany i powstały prawdopodobnie przy urodzeniu. EEG mózgu nie był prawidłowy i wskazywał na nieprawidłową pracę mózgu. W trakcie jednego z badań Ania miała napad padaczkowy i wykresy jej odczytów oszalały. Jeden z lekarzy przekazał nam informację, że musimy przygotować się na najgorsze: Ania albo umrze albo będzie warzywem. Jedyny wynik nieprawidłowy, jaki się pojawił to w wymazie z rdzenia kręgowego. Odkryto w nim wirusa EBV, ale tak naprawdę nikt nie był pewien i do dziś nie wie czy ten wirus był przyczyną całego nieszczęścia.

Fakt jest taki, że po przebudzeniu nasza Anusia wyglądała tragicznie. Schudła do 9 kg. Nie widziała, nie słyszała, nie mówiła tylko jęczała i do tego miała, co chwilę napady padaczkowe. Trudno opisać, co wtedy czuliśmy. Chyba ciągłą rozpacz, smutek, bezsilność.

Zadawaliśmy sobie pytanie, dlaczego trafiło to Anię, która już tak nacierpiała się w życiu. Niejedna osoba przez całe życie nie wycierpi tyle, co nasza córka w ciągu trzech lat życia. A może już nic nie czuliśmy, bo czara została przelana. Może bezwolnie funkcjonowaliśmy na granicy prawdy i jawy, bo cały czas nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało a obrazy, które przesuwały się nam przed oczami nasze mózgi nie rejestrowały, jako faktu, ponieważ obrazy te przekraczały pewien poziom percepcji i nasze mózgi się przed tym broniły i nie pozwalały na normalny odbiór bodźców. Powiem szczerze niewiele pamiętam z tego okresu, jedyne uczucie, które się wybija w mojej pamięci to smutek.

Po pobycie na intensywnej terapii trafiliśmy na wydział infekcji neurologicznych. Ten pobyt opiszę jednak w następnym poscie, ponieważ to, co do tej pory napisałem i tak było dla mnie trudne.

Wiem tylko jedno ostatnim normalnym komunikatem, który odebrałem od mojej córki było zdanie: „Tatusiu będę za tobą tęsknić”. Ania chyba coś przeczuwała i jakby się ze mną żegnała. Wiem też, że ja cały czas tęsknię za moją córką i nie do końca mogę uwierzyć w to, co się stało.

Więcej informacji

Narodziny Ani

17 września 2010 roku na świecie pojawiła się nasza córeczka. Daliśmy jej na imię Ania. Poród nie należał do ciężkich Ania wyglądała na normalnego noworodka. To pierwsze zdjęcia naszej córeczki. Zaraz po porodzie i w pierwszym dniu w domu. Więcej zdjęć w Galerii

Czytaj dalej ...

Roczek

To już roczek!!! 17 września 2011 roku nasza córeczka dotarła do roku życia. Impreza urodzinowa była bardzo udana. Uroczyste obchody urodzin Ani miały miejsce w Niku Restauracji z bowlingiem. Jedzenie i picie było pyszne obsługa bardzo miła a w wolnych chwilach graliśmy w bowling.

Czytaj dalej ...

The Vest

W ostatnim czasie mieliśmy na stanie wypożyczoną kamizelkę The Vest, która służy do oczyszczania płuc z tego świństwa, które zalega Ani w płucach. Urządzenie poprzez napompowywanie i wypompowywanie z dużą częstotliwością powietrza w specjalną kamizelkę wprowadza płucka Anuli w wibracje co powoduje, że zawiesina będąca w płucach Ani opada na oskrzela. Dzięki temu nasza córeczka może wydalić wraz z kaszlem wydzielinę na zewnątrz.

Czytaj dalej ...

Wizyta Ani w Palmiarni poznańskiej

Przed wizytą Ani w szpitalu w środku zimy odbyliśmy podróż do poznańskiej Palmiarnii aby znaleźć trochę lata. Nie spodziewaliśmy się, że taki tam ruch :)

Czytaj dalej ...

Szpital 2012

W terminie od 20 marca do 3 kwietnia 2012 roku nasza Anula przebywała na przeleczeniu w poznańskim szpitalu znajdującym się przy ul. Szpitalnej. Nie denerwujcie się jest to nasza standardowa procedura.

Czytaj dalej ...

Prezent wielkanocny

Dostaliśmy wspaniały prezent na święta a właściwie Ania dostała wspaniały prezent. Z za wielkiej wody przyszła do nas wielka paczka a w niej znajdowała się piękna nowiutka różowa kamizelka The Vest wraz z całym sprzętem. Lepszego prezentu nie mogliśmy się spodziewać. Od razu maszyna została puszczona w ruch :)

Czytaj dalej ...

Drużyna rowerowa - dla Ani

Są chwile zwątpienia, kiedy masz wszystkiego dość i są chwile kiedy serce rośnie. Jedną z takich chwil kiedy serce nam urosło był moment kiedy kolega wuja Ani Darek Grzymisławski zaproponował pomoc w leczeniu Ani w specyficzny sposób. Zaproponował aby on i jego grupa znajomych startująca w maratonach rowerowych umieściła na koszulkach startowych informację o Ani i jej chorobie. Od słowa do słowa i projekt koszulki (po pewnych perturbacjach powstał).

Czytaj dalej ...

Sesja na Malcie w Poznaniu

Z uwagi na fakt, iż starsza siostra Ani rozpoczęła we wrześniu swoją nową przygodę życiową - zaczęła uczęszczać do przedszkola odbyliśmy całą rodzinką sesję fotograficzną na Malcie w Poznaniu.

Czytaj dalej ...

Maraton

Dnia 14 października 2012 w Poznaniu odbył się 13 Maraton imienia Macieja Frankiewicza. Maraton poznański jest największym maratonem w Polsce. W 2012 roku ponad 6000 zawodnikom udało się przebiec łącznie 42 km 195 m w trakcie jednej pętli rozłożonej wokół Poznania.

Czytaj dalej ...

Radziowa działka

Parę dni wolnego i telefon od Radzia spowodował, że spędziliśmy wspaniałe chwile na łonie natury. Radziowa działka bardzo przypadła dziewczynom do gustu. Miały ją całą tylko dla siebie - buszowały po niej cały dzień. Co prawda trzeba było być cały czas czujnym bo Ania próbowała wchodzić w bardzo dziwne miejsca :) ale i tak bawiliśmy się wybornie.

Czytaj dalej ...

Czerwiec polskie morze

Pod koniec czerwca 2012 dziewczyny wraz z mamą, babcią i dziadkiem przebywały nad polskim morzem. Tata niestety nie mógł z nimi wypoczywać ponieważ przygniótł go nawał obowiązków w pracy.

Czytaj dalej ...

Zielone czołgi i różowe dziewczynki

czołgi,różowe dziewczynki

Czytaj dalej ...

Wizyta w zoo

Korzystając z pierwszych słonecznych dni wiosny odwiedziliśmy poznańskie zoo. Nasze dziewczyny najbardziej podekscytowane były jazdą kolejką do zoo. Zaraz po wejściu zaprzyjaźniły się z paroma zwierzakami w tym z kozą, która w mojej ocenie miała stoicki spokój. Setki dzieci codziennie dotykały ją, głaskały, ciągnęły za uszy i co robiły wszystkie inne czynności, które sobie wymyślicie a ona siedziała i żuła trawę. Wyglądała jakby zastanawiała się nad sensem życia i to wszystko co działo się wokół niej nie ruszało jej egzystencji.

Czytaj dalej ...

Jesień zima wiosna

Witamy umieściliśmy na stronie w galerii nowe zdjęcia Ani. Można je nazwać kolekcja jesienno zimowo wiosenna. Trochę nam zdjęć się uzbierało jak widać :). Jak też widać na zdjęciach nasza Anula generalnie funkcjonuje jak każde inne dziecko. Bawi się dobrze zarówno w śniegu jak też na zielonej trawce

Czytaj dalej ...

Przemyślenia nocne

Siedzę sobie właśnie o pierwszej w nocy przed komputerem i zastanawiam się nad minionym półtorarocznym czasem. Całą rodziną przeżyliśmy trudne chwile ale daliśmy sobie radę.

Czytaj dalej ...

Koncert charytatywny Mezo na rzecz Ani

Dnia 24 lutego 2012 roku w Centrum Bowlingowym Niku mieszczącym się przy ulicy Piątkowskiej 200 w Poznaniu odbył się koncert charytatywny na rzecz naszej córeczki. W akcję było zaangażowanych wiele osób w tym takie znane osobistości jak poznański raper Jacek Mezo Mejer i jego drużyna, Iwona Pawlović, Daniela Popławska z Teatru Nowego w Poznaniu.

Czytaj dalej ...

Informacje

Witamy ponownie po krótkiej nieobecności na stronie. Niestety choroba Ani nie zwalnia nas z innych obowiązków i problemów. Problemy, które się pojawiły w naszym życiu spowodowały, że przez jakiś czas nie umieszczaliśmy nowych zdjęć i informacji. Postaramy się to szybko naprawić.

Czytaj dalej ...

Nowa strona

Nowa strona Ani

Czytaj dalej ...

życie przed przeszczepem

Link do strony dziewczyny z mukowiscydozą imienniczki naszej córki Ani czekającej na przeszczep płuc

Czytaj dalej ...

1 procent z PIT za rok 2013

życie na neurologii zakaźnej

Historia pobytu Ani na wydziale neurologii zakaźnej w Poznańskim szpitalu znajdującym się przy ul. Szpitalnej

Czytaj dalej ...

powrót do szpitala

Czyli jak to wróciliśmy ponownie na Szpitalną

Czytaj dalej ...

Pierwszy wyjazd do Zabajki

Jak to pierwszy raz pojechaliśmy na turnus rehabilitacyjny do Zabajki pełni za równo nadziei jak i niepokoju

Czytaj dalej ...



Presscake (1.1.1.98)